| 2010-08-13 O całej tej bankowości |
Takie tam moje przemyślenia....
Mój wpis zapewne będzie pierwszym i ostatnim. Chciałabym tylko podzielić się moimi wewnętrznymi odczuciami dotyczącymi wszelkich kwestii związanych z bankami, kredytami, ubezpieczeniami. Moja przygoda związana z rozpoczęciem zgłębiania wiedzy dotyczącej tego rodzaju tematów zaczęła się prawie rok temu, gdy zostałam przyjęta do jednej z firm mającej postawiony za główny cel wykonywanie czynności jaką jest porównanie kredytów. Praca jest ciekawa i satysfakcjonująca, jednakże moje działania dotyczą między innymi posiadania wiadomości z zakresu bankowości. Czego uczą w szkołach na tym kierunku? Nie mam pojęcia, pewnie tematem przewodnim jest historia bankowości, tematy typu: "Jak powstał pieniądz?". Nie sądzę, by można tam było poznać jakieś konkrety. Wcale nie o to chodzi. Rzadko kiedy ktoś, kto nawet jest bardzo blisko związany z bankowością, przypuśćmy pracownicy danej placówki potrafią samodzielnie wyliczyć RRSO dla kredytu. Ta informacja jest dosyć trudna do zdobycia. Teoretycznie banki padają swoje oprocentowanie rzeczywiste w ofertach, jednakże nie zawsze. A gdy już okaże się, że taki wskaźnik się pojawia, powstaje kolejny problem. Jaki?
Nie jest tak kolorowo...
Podane RRSO jest dla konkretnego kredytu i warunków z nim związanych. Dlatego porównanie kredytów nie należy do rzeczy najprostrzych. W tej czynności może nam pomóc kalkulator kredytowy, czy też doradca finansowy, ale dlaczego sami od tak nie możemy się dowiedzieć? Jeszcze jakiś czas temu bardzo mnie to drażniło. Nie tylko ja dostrzegam ten problem. Powstała nawet książka pana Sawickiego dotycząca kredytów i tego co dzieje się na rynkach finansowych. Bardzo ciekawa publikacja, jednakże uświadomiła mi ona siłę bankowości, bezradność szarych ludzi. Gdy ktoś decyduje się na walkę z systemem z góry stawia nad swoją osobą krzyżyk. Na wstępie jest narażony na porażkę. Dlaczego tak twierdzę? Żeby mogło się coś zmienić ludzie musieliby poprzeć działanie osoby pragnącej zmian. Jest to niewykonalne. Ludzie lubią stabilizacje, to jak jest, bo wiadomo może będzie gorzej? Boją się a z resztą ten problem większości nie dotyczy. A jeżeli będzie im potrzebny kredyt to i tak go zaciągną, w końcu mają dobrą wolę i wydają swoje pieniądze na co chcą. Banki nie są złe, jeżeli ludzie postępują rozsądnie i są w stanie przewidzieć zagrażające niebezpieczeństwa. W przeciwnym razie doradca finansowy będzie musiał przygotować dla nich dobry kredyt konsolidacyjny, czego nikomu nie życzę. dalej
|